Regaty T4B Cup 2008 – Chorwacja 2008

Regaty T4B Cup 2008 (Technology for Business) zostały zorganizowane po raz 3, w dniach od 14 do 19 września 2008 roku. Wzięło w nich udział 15 załóg startujących w dwóch klasach powyżej 40 ft. – Bavaria 44 oraz do 40 ft – Bavaria 37,39, Delphia 40. Gościem honorowym oraz skipperem jednej z załóg był kpt. Krzysztof Baranowski, który jak sam przyznał pierwszy raz prowadził jacht na Chorwacji.

            Trasa regat została zaplanowana dość ambitnie lecz kapryśna w tym czasie pogoda i ciągłe ostrzeżenia przed borą spowodowały, że część biegów trzeba było przerwać bądź to z powodu flauty bądź z powodu zbyt silnie wiejącego wiatru.  

            Pierwszy etap obejmował trasę z Trogiru do zatoki Stipańskiej na wyspie Brać, a następnie z zatoki do Palmiżany na wyspie St. Klement. W porcie tym organizatorzy zapewnili wieczór szantowy. Skipperzy zadbali o oprawę muzyczną zabierając ze sobą 4 gitary i jedne skrzypce. Śpiewy trwały cała noc i naprawdę brzmiały bardzo dobrze. Tego dnia również odbyło się spotkanie z kpt. Baranowskim dotyczące sposobów żeglowania na fali bogato ilustrowane opowieściami z kapitańskiego doświadczenia między innymi  o wywrotkach na oceanie indyjskim.

             Następnego dnia ruszyliśmy na Vis do Komiży. Z powodu braku wiatru linia startu była trzykrotnie przesuwana lecz w końcu okazało się, że przed Visem wieje zatem żagle w górę i kto pierwszy do celu. Finish był bardzo emocjonujący. Linia mety została ustawiona w zatoce przed portem gdzie okazało się, że przy zboczu tam gdzie znajdowała się jedna z bojek wiatr cichnie natomiast przy drugiej jest bardzo silny. Zatem na ostatnich metrach przed linią mety dochodziło do ostrej walki. Wykorzystując sytuację wiatrową na finishu niektórym udało się przeskoczyć w klasyfikacji o 2 miejsca wyprzedzając inne łódki stojące przy bojce po stronie zawietrznej. Po ciężkiej walce przyszedł czas na relaks podczas beach party.

            W środę ruszyliśmy w trasę z Visu na wyspę Brać do Milnej.  Rywalizacja była zacięta tym bardziej, że wszyscy pilnowali stawki i płynęli dość blisko siebie. Dochodziło do zaklinania wiatru i utarczek słownych pomiędzy załogami. Ale wiatr i tak miał to wszystko w nosie i wiał jak chciał a potem poszedł na obiad i przestało dmuchać;) Tak więc ten etap został przerwany ku rozpaczy niektórych załogantów – zwłaszcza tych, którzy znajdowali się na czele stawki. Na pocieszenie wieczorem zorganizowano konkursy – wyścigi na pontonach, przeciąganie liny, wciąganie flaszki na maszt. Humory poprawiły się i to znacznie 🙂 zwłaszcza na widok otrzymanych nagród 🙂

            Ostatniego dnia rozegrano dwa biegi. Jeden na trasie Milna – Solta zatoka Necujam, a drugi dość krótki z uwagi na silny wiatr rozpoczynający się tuż przed wejściem do zat. Trogirskiej z metą po lewej stronie w zatoce przed twierdzą Kamerlengo. Drugi bieg mimo, że krótki obfitował w drobne zdarzenia. Strat był z wiatrem co sprzyjało eliminowaniu przeciwników poprzez „wywożenie ich” z kursu. Doszło do paru kolizji i drobnych oszustw przy refowaniu żagli. Wszystko skończyło się dobrze. Nikt nie ucierpiał a wszelkie swary zostały zapomniane i wybaczone podczas wspólnej wieczornej zabawy do białego rana.

            Po mile spędzonym tygodniu pozostały wspomnienia, zdjęcia i konieczność odprowadzenia jachtu do Sukosanu a także nadzieja, że w przyszłym roku też nam się uda pościgać.

            W sobotę Chorwacja żegnała nas chłodem i pięknymi czarnymi chmurami zwiastującymi  wietrzna borę.